21 marca 2009 – wszyscy świętowali pierwszy dzień wiosny, ale tego roku nie to było dla nas najważniejsze. Nasz synek bowiem po raz pierwszy powiedział: MAMA. Tak, wiem, że to nie była jeszcze świadoma wypowiedź, że to po prostu przypadkowa zbitka sylab, ale to nie było istotne - wszak usłyszałam z ust swojego dziecka „pierwsze słowo”. Na ten moment większość rodziców czeka z niecierpliwością, radosne gaworzenie maluszka wypełnia nas radością, a pierwsze, nieporadnie wypowiadane, często przekręcane lub wręcz wymyślone wyrazy wchodzą czasem na stałe do rodzinnych słowników (czy ktoś domyśli się, co w naszym domu oznacza słowo „ABAM”)?

 

Obserwowanie rozwoju mowy to zjawisko niezwykle interesujące. W większości poradników dla przyszłych rodziców możemy przeczytać, że ponieważ słuch kształtuje się już w okresie prenatalnym, dziecko nie tylko oswaja się wtedy z głosem matki, ale również z melodią języka. To wówczas tworzą się podwaliny, na których później dziecko będzie rozwijało tę niezwykłą i niepowtarzalną umiejętność, jaką jest mowa.

 

Rozwój mowy po narodzinach znawcy zagadnienia przedstawiają w takim oto schemacie:

• od urodzenia do 1 roku życia – okres melodii;
• od 1 roku życia do 2 roku życia – okres wyrazu;
• od 2 roku życia do 3 roku życia – okres zdania;
• od 3 roku życia do 7 roku życia – okres swoistej mowy dziecięcej.

 

Pierwszy okres życia nie bez powodu określany jest jako niemowlęctwo, czyli okres, w którym dziecko „nie mówi”. Nie oznacza to jednak, że jest to dla rozwoju mowy czas nieistotny – dziecko od początku intensywnie ćwiczy swój układ oddechowy i aparat artykulacyjny krzycząc, płacząc i kwiląc.

 

Już około pierwszego miesiąca można rozwróżniać różne typy dźwięków wydawanych przez dziecko: krzyk z głodu, krzyk z bólu oraz różne dźwięki związane z zadowoleniem. Na przełomie drugiego i trzeciego miesiąca pojawiają się już świadomie podejmowane przez dziecko swego rodzaju „zabawy głosem”, czyli dźwięki wydawane dla samej przyjemności ich wydawania.

 

Te pierwsze wprawki językowe są nazywane głużeniem lub gruchaniem. Dopiero w drugiej połowie pierwszego roku życia zaczynamy mówić o gaworzeniu – jest to termin określający reakcje polegające na emitowaniu sylab i ich powtarzaniu, np. ma-ma-ma, ba-ba-ba itp. Dziecko gaworzy, kiedy jest w dobrym nastroju, a temu sprzyja towarzystwo bliskich mu osób – można więc powiedzieć, że chociaż nie jest to jeszcze mowa, jest to jednak swego rodzaju nawiązywanie kontaktu werbalnego z „rozmówcą”. Mariusz Maruszewski zaznacza, że warunkiem koniecznym, aby „biologiczne urządzenie mowy” zostały uruchomione, jest kontakt osobnika z systemem językowym, z innymi osobnikami posługującymi się mową. Dopiero obcowanie z innymi poprzez kontakty werbalne określa specyficzną jakość mowy opanowywanej w toku rozwoju dziecka. Dlatego tak ważne jest, aby już od początku mówić do dziecka, opowiadać o tym, co robimy, nazywać przedmioty z najbliższego otoczenia, słowem – intensywnie wprowadzać dziecko w świat mowy.

 

Około ósmego, dziewiątego miesiąca życia dzieci zaczynają odpowiednio reagować na niektóre wypowiedzi, tym samym udowadniając, że potrafią już kojarzyć dźwięki mowy z przedmiotami, osobami lub czynnościami: dziecko wskazuje mamę zapytane: „gdzie jest mama”, macha rączką na polecenie „zrób pa-pa”.

 

Przełom pierwszego i drugiego roku to prawdziwa rewolucja – dziecko zaczyna wypowiadać słowa z pełnym zrozumieniem. Poczatkowo jest ich niewiele, ale z reguły w pewnym momencie następuje naprawdę gwałtowny ich przyrost. Czasami obserwuje się co prawda pewne spowolnienie tego procesu w chwili, kiedy dziecko intensywnie podejmuje naukę chodzenia – tak jakby rozwój jednej istotnej umiejętności chwilowo blokował tę drugą (tak uważa np. E. Hurlock).


 

Pierwsze słowa dziecka często występują w bardzo specyficznych formach:

  • dochodzi do reduplikacji pewnych sylab (końcowych lub akcentowanych), np. „kiki” zamiast „buciki”;

  • powtarzany jest wyraz jednosylabowy, np. „da-da-da” zamiast „daj”;

  • występuje opuszcanie sylab początkowych, środkowych lub końcowych, np. „molot” zamiast „samolot”;

  • zdarza się też przestawianie sylab w wyrazie, np. „lomokotywa” zamiast „lokomotywa”;

  • ważną rolę odgrywają onomatopeje (czyli wyrazy dżwiękonaśladowcze): „ko, ko” zamiast „kura”, „brum, brum” zamiast „auto”.

 

Do osiemnastego miesiąca życia wypowiedzi dziecka są najczęściej jednowyrazowe i neutralne gramatycznie. Dopiero w drugiej połowie drugiego roku życia pojawiają się te dwuwyrazowe, a następnie wielowyrazowe. W tym momencie można już mówić o gramatyzacji mowy dziecka, które zaczyna dostrzegać i stosować, początkowo nieudolnie, a z czasem coraz sprawniej, zasady związane z odmianą wyrazów i łączeniem ich w większe całości.

 

Około trzeciego roku życia w dziecięcych wypowiedziach pojawiają się zdania złożone (najpierw współrzędnie, potem podrzędnie), a dziecko mniej więcej opanowało podstawy systemu gramatycznego języka, którym posługuje się otoczenie. Będzie on doskonalony w wieku przedszkolnym i szkolnym. Natomiast pod koniec wieku przedszkolnego wymowa dziecko i postać wymawianych wyrazów powinna być już zgodna z przyjętymi normami.

 

Czy można w jakiś sposób wspierać dziecko w rozwoju mowy? Oczywiście, że tak. Najważniejsze jest stałe „zanurzanie” dziecka w języku. Już od narodzin można nawiązywać kontakt werbalny z dzieckiem, mówić do niego jak najwięcej, toczyć swego rodzaju dialog z maluszkiem. Nie bez znaczenia jest też głośne czytanie na każdym etapie rozwoju dziecka, Benjamin Spock uważa:

  • „Czytając noworodkom, dajemy im szansę wsłuchiwania się w ludzką mowę. Słuchając, jak rodzice do nich mówią, niemowlęta zaczynają się uczyć języka”.

  • „Książka z obrazkami to idealny przyrząd do zabawy w nazywanie” (dla dziecka, które rozumie, że przedmioty mają nazwy – ok 8/9 miesiąca).

  • „Książki pomagają w nauce języka, dając dwulatkowi wiele okazji do nazwyania przedmiotów i do rozmów z dorosłymi. (..) Wasza latorośl nie tylko poznaje nowe słowa, ale i uczy się, w jaki sposób łączą się w zdania, a zdania w opowieści”.

 

A na zakończenie jeszcze kilka słów wyjaśnienia, czym jest ów tajemniczy ABAM. Otóż w naszym domu ABAMY pojawiają się wiosną i latem, a są to po prostu wszelkiego rodzaju owady. A dlaczego ABAMY? To bardzo proste: mój mały synek biegał za muchami z klapką, próbował w nie trafić i wtedy wołał: „Aaa bam”, a po jakimś czasie każdego owada określał właśnie tym słowem.

 

Warto tworzyć takie prywatne słowniki mowy dziecięcej. Pamięć jest niestety zawodna, a to, co zostanie zapisane, będzie kiedyś miłym wspomnieniem i dla nas, i dla naszego dziecka.

 

 

Bibliografia:

1. A. Jurkowski, Ontogeneza mowy i myślenia, Warszawa 1975.

2. M. Maruszewski, Mowa a mózg. Zagadnienia neuropsychologiczne, Warszawa 1970.

3. E.B. Hurlock, Rozwój dziecka, Warszawa 1961.

4. B. Spock, Dziecko. Pielęgnacja i wychowanie, Poznań 2008.