Jakie są Wasze pierwsze skojarzenia na hasło „dzieci w sieci”? Czy to tylko trzy krótkie słowa, które ładnie się rymują? A może chodzi o zabawy rybacką siecią? Niestety, wątek marinistyczny odpada. Mowa o obecności dzieci w mediach społecznościowych. Rozmawiano o tym 6 marca podczas Social Media Day Poland: Kids! Byliśmy tam z naszą prezentacją.
 
Jeśli posłużymy się analogią do braku wiedzy o bezpieczeństwie w internecie, o tym jak się w nim nie poruszać, czego nie publikować, by nie pozbawić się resztek prywatności, to możemy zaplątać się w tę przysłowiową „sieć”. W erze rozrywek i gier on-line ogromnego znaczenia nabierają miejsca, które rodzice wybierają dla swoich dzieci. Coraz częściej jednak zdarza się, że to ci najmniejsi trafiają tam pierwsi. Co wtedy? Gdzie w tym wszystkim jesteśmy my, rodzice? Jaka jest tu nasza rola? Bywa, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasza niewiedza i brak rozmowy z dziećmi o roli internetu w ich życiu, może być źródłem kłopotów: nas samych oraz naszych pociech. Bo przecież tylko dla chwili „wytchnienia” posadziliśmy malucha przed ekranem komputera, dla zebrania „lajków” podzieliliśmy się intymnymi szczegółami z naszego życia...
 
Media społecznościowe można uznać za ocean, na którym bez busoli i zdrowego rozsądku, łatwo zbłądzić.
 
O bezpieczeństwie dzieci w internecie w erze mediów społecznościowych rozmawiano 6 marca we Wrocławiu podczas konferencji z cyklu Social Media Day Poland: Kids! Wsparliśmy to wydarzenie swoją wiedzą i doświadczeniem. Serwis Lulek.tv pojawił się ze swoją prezentacją. Temat to nie łatwy, co skrzętnie zauważył lulandzki krasnal Tadzio. Jego wystąpienie otworzyło prezentację blogerki Agi z lulek.tv, na co dzień szefowej wydawnictwa ABC Media Publishing, pod nazwą: „Tak jak Bolek i Lulek...? Kwadrans na niewinną bajkę”.
 
 
„Mało kto potrafi zrozumieć najmniejszych i się nad nimi pochylić”. Niestety, to prawda. Mainstreamowe media i blogi technologiczne poświęcają niewiele miejsca tematyce obecności dzieci w sieci. Zabierają głos tylko wtedy, gdy „coś” już się wydarzy, gdy „coś” opinie publiczną zbulwersuje, gdy mleko się rozleje...
 
2/3 przedszkolaków korzysta regularnie z internetu
 
Dlatego tym bardziej należy docenić, że organizatorzy pochylili się nad tym tematem. Podjęli bardzo aktualny wątek. Chcieli nim zainteresować rodziców oraz media. Padło wiele pytań i odpowiedzi, wyłonił się katalog problemów, zagrożeń i trendów, jaki obecnie da się zauważyć. Dziwić więc może słaba frekwencja wydarzenia. Czyżby rodzice uznali, że adresowane do nich prelekcje nie są warte uwagi? Znacznie większą widownię (500 osób) zgromadziła publiczność, która obejrzała transmisje on-line.
 
Bo jeśli wierzyć badaniom PBI/Gemius już ponad 1,3 mln dzieci korzysta regularnie z internetu. Z czego 2/3 to przedszkolaki, szacuje Fundacja Dzieci Niczyje. Z każdym rokiem liczba się powiększa, a przed ekran komputera sadzane sobie nawet „roczniaki”. Dla tej grupy internet, portale społecznościowe, serwis YouTube to już coś tak naturalnego, jak dla nas dorosłych kiedyś telewizor. Przedszkolaki nie muszą „uczyć się” internetu. One już go znają, często lepiej niż ich rodzice.
 
Na początek: zdjęcie USG i poczta dla maluszka
 
Jest i druga strona medalu. Wspomniał o niej Szymon Sikorski, organizator konferencji i szef agencji Publicon, w swoim otwierającym konferencję wystąpieniu. Czy znacie trend zwany „digital trust funds”.  Luźno tłumacząc, to taki „cyfrowy fundusz powierniczy”. W dużym skrócie chodzi o to, że zanim dziecko samodzielnie stanie na nogi,  rodzice robią za niego ten pierwszy „cyfrowy” krok: zakładają mu profile w social mediach, publikują fotki w jego imieniu, zakładają skrzynkę e-mail, tweetują, itd. (w końcu dzieci i ryby głosu nie mają). Wyznawcy tego ruchu wierzą, że budowanie social mediowej tożsamości ich dzieci, wesprze osiągnięcie życiowego sukcesu. Tylko gdzie w tym wszystkim prywatność i zdrowy rozsądek? Czy rodzice fundują sobie i swoim dzieciom potencjalne kłopoty? Warto się zastanowić, co o tym pomyśli nasze dziecko gdy  wyrośnie już z pieluch. Pozostawiamy to waszej wyobraźni i ocenie...
 
Jeden klik na bannerek z golizną
 
Czy zdarzyło się Waszemu dziecku trafić na treści pornograficzne w sieci? Powszechna dostępność internetu w komórkach, pecetach, tabletach czy w smartfonach, sprawia, że łatwo trafić na wyskakujący bannerek z golizną. Przerażające były wyniki badań, które przedstawił Lesław Sierocki ze Stowarzyszenia Twoja Sprawa. Dane pokazują że rośnie z roku na rok liczba dzieci „konsumujących” treści erotyczne. W poszukiwaniu bajek, gier on-line często nieświadomie trafiają na treści porno: w formie reklam czy zachęt do odwiedzenia serwisu. Administratorzy takich portali dbają o to, by odpowiednio „pozycjonować” swoje treści. Jakie są skutki kontaktu dziecka z pornografią? Zaburzone zostaje poczucie wrażliwości i własnej tożsamości. Kontakt z pornobiznesem może być źródłem zaburzeń seksualnych czy agresji. Czy należy zabronić dzieciom dostępu do sieci? Nie. Przed takim zagrożeniem ich nie uchronimy. Warto jednak budować dziecięcą samoocenę oraz świadomość własnej fizyczności w bardziej ludzki sposób – rozmawiając, wyjaśniając i nie zamiatając problemu pod dywan.
 
100 mln na YouTube kontra pędząca... ”ciufcia”
 
Ale internet to nie tylko golizna, reklamy i tania rozrywka. To źródło wiedzy, zabawy i miejsce w którym najmłodsi mogą rozwijać swoje pasje.  Bawiąc się - uczą, ucząc się - bawią.  Internet to arena na której doskonale prezentują się i promują nowe technologie pracujące w służbie i w duchu edutainment. Dlatego nie mogło zabraknąć w programie konferencji twórców kontentu dla dzieci. Pojawili się przedstawiciele portalu ciufcia.pl i my, twórcy wirtualnej Lulandii, kreskówkowych postaci Lulka i Rózi i 10 bajkowych krain, które odnajdziecie właśnie tutaj, w sewisie lulek.tv.  Od 20 lat współtworzymy polską branżę edutainment. Bacznie się jej przyglądamy. W naszych grach i zabawach łączymy edukację i rozrywkę dla dzieci. Uważnie słuchamy najmłodszych widzów oraz ich rodziców. Widzowie doceniają nas za autentyczność, bo to, co robimy, nie jest wynikiem marketingowych zabiegów i sztuczek. Pokazaliśmy, co jest naszą mocną stroną i zilustrowaliśmy to wieloma przykładami. Czy wiedzieliście, że „Golenie Taty” to Wasza najpopularniejsza gra? Jest golona regularnie 40 tys. razy w miesiącu.
 
 
Nie mogliśmy sobie odpuścić, by nie pochwalić się naszymi fanami. Słowem, pokazaliśmy nasz lulandzki klucz do świata wyobraźni. Jednak tuż przed nami w prezentacji „ciufci” pojawił się mały zgrzyt. Z przekorą zadano publiczności pytanie, czy na YouTube można odnaleźć treści edukacyjne dla dzieci? Wideo rośnie w siłę, a wraz z nim także ten serwis. Czy zatem 100 mln wyświetleń lulkowego kanału na YouTube to przypadek? Nie sądzimy:). Warto ocenić samemu. Polecamy i zapraszamy. Wystarczy kliknąć w obrazek poniżej.
 
 
Wiele tematów podjętych na tym spotkaniu zasługuje na oddzielne i szersze omówienie. Nie sposób opisać wszystkich. Kilkunastu prelegentów swoim wystąpieniem dało powód widzom do własnych przemyśleń. Andrzej Garapich z Polskich Badań Internetu obnażył mechanizmy stosowane w reklamach skierownych do dzieci. Być może niewielu sobie zdaje z tego sprawę, ale mają one jeden cel: wywrzeć presję chęci posiadania danego produktu. Międzynarodowym gościem była Pani Gabrielle Cseh, odpowiedzialna za politykę bezpieczeństwa portalu Facebook w naszym regionie Europy. Założeniem serwisu jest, by dzieci poniżej 13 roku życia nie mogły zakładać tam swojego profilu. Jednak w praktyce, bywa różnie. A czy znacie termin grywalizacja? To mechanizm, który zachęca do rywalizacji, zdobywania, powiększania zasobów, porównywania się. Buduje zaangażowanie wokół jakiegoś celu. Warto jednak pamiętać, że w grach on-line dla maluchów taka mechanika jest szkodliwa. Grywalizacja, która angażuje lokalne społeczności w słusznej sprawie jest jak najbardziej pozytywna. Takie inicjatywy propaguje Fundacja Orange, którą reprezentowała Pani Karolina Kanar-Kossobudzka.
 
Filip, król Braslavii (jak szczerze wyznał, zakochał się w naszej Rózi) był bohaterem bardzo widowiskowej i mega pozytywnej prezentacji. Chłopiec na co dzień zmaga się z ciężką chorobą. Jak mogliśmy się przekonać, Dominik Lewiński jest nie tylko fenomenalnym ojcem. Wspólnie z przyjaciółmi doskonale wykorzystuje media społecznościowe prowadząc kampanie wizerunkowe i akcje charytatywne wspierające szlachetny cel - zbiórkę środków na leczenie syna.
 
Co na to inni blogerzy i mainstreamowe media?
 
Wierzymy, że Social Media Day Poland: Kids! to zaledwie początek, preludium do mądrych i ważnych rozmów na temat  bezpieczeństwa "dzieci w sieci": nie tylko w kontekście korzystania z mediów społecznościowych. Dzieci szukają w sieci rozrywki i gier. Chcąc wyrażać siebie, pragną akceptacj i poklasku. Czy da się od tego uciec? Niestety, nie. Czy porzucić media społecznościowe? To znak naszych czasów. Bądźmi świadomi zmian, ale też potencjalnych zagrożeń. Rozmawiajmy, słuchajmy i wyrażajmy zainteresowanie światem naszych dzieci. My też kiedyś nimi byliśmy. Tylko w taki sposób możemy budować świadome rodzicielstwo.
 
Czy jest coś, co szczególnie Was bulwersuje w dzisiejszym "cyfrowym" świecie? Macie swoje sposoby na ochronę dzieci przed treściami niepożądanymi?