Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Dowiedz się więcej w Polityce Prywatności.    [Zamknij]

Blogerka Kasia

Kiedy byłam mała.....

 

Wychowywałam się na wsi. Takiej małej, gdzie mieszka niewielu ludzi, każdy każdego zna, a droga kończy się w lesie i można na niej bez obaw grać w „dwa ognie”. To zawsze było moje miesce na ziemi...

 

Dzieciństwo na wsi to duża swoboda. W czasie wakacji całe dnie spędzało się na podwórku, w lesie, na polach. Wśród moich rówieśników nie było wielu dziewczynek, więc byłam indianinem z kurzym piórem we włosach i barwami wojennymi wymalowanymi na twarzy malinowym sokiem, uwielbiałam wspinać się na drzewa i grać w piłkę nożną. Moje nogi były wiecznie podrapane i całe w siniakach. Skręcone i zwichnięte kostki, złamane ręce – tato mówił, że głowę wetknę tam, gdzie inny nogi nie postawi.

 

Dzieciństwo na wsi to kontakt z naturą, a zwierzęta w najbliższym otoczeniu to codzienność. Moimi ulubionymi nie były kotki, pieski, tylko krowy. Czy widzieliście kiedyś z bliska piękne krowie oczy z długimi rzęsami? Dbałam szczególnie o cielęta – ubierałam im własne czapki i szaliki, by nie było im zimno. Pamiętam ten moment, kiedy uświadomiłam sobie, co dzieje się z moimi ulubieńcami, gdy znikali – może dlatego teraz jestem wegetarianką?

 

W przedszkolu zaimponowałam pewnemu chłopczykowi, bo potrafiłam czytać. Musiałam wywrzeć na nim ogromne wrażenie, bo po dwudziestu latach mi się oświadczył i od kilku lat jest moim mężem. Uwielbiałam (i nadal uwielbiam) czytać – nie potrafię wymienić ulubionych bohaterów bajkowych, czy filmowych, za to bez chwili zastanowienia wskażę postaci literackie, które wywarły duży wpływ na moje dzieciństwo: Pippi Pończoszanka i Ania z Zielonego Wzgórza – oto moje piegowate idolki. Podobno przypominam zwłaszcza tę drugą – w telefonie jednej z moich przyjaciółek do dziś figuruję jako Kasia z Zielonego Wzgórza.

 

A dzisiaj....

 

Fascynuje mnie rozwój dzieci i wielka ciekawość z jaką eksplorują otaczający je świat. Każde dziecko to odkrywca – trzeba postępować z dużym wyczuciem, by podsycać tę pasje biologa, chemika, fizyka, podróżnika, filozofa i językoznawcy, które drzemią w małym człowieku. Interesują mnie wszelkie zagadnienia związane z edukacją i wychowaniem. Praca z dziećmi to wyzwanie, ale i niezwykła przyjemność.

I w domu, i w pracy zawodowej staram się postępować zgodnie z zasadą Konfucjusza: Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem.

 

 

Moje wpisy

Szedł Sasza suchą szosą, czyli słów kilka o problemach z wyraźną mową

O grach

Juliusz Słowacki napisał: „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa.” Czasem zdarza się, że tej giętkości językowej naszym dzieciom brakuje. Jak można im pomóc? Co i kiedy powinno nas niepokoić?

Czytaj więcej

Tajniki rozwoju dziecięcej mowy

O grach

Podobno to milczenie jest złotem, zaś mowa - tylko srebrem. Dla rodzica pierwsze słowa dziecka są jednak drogocennym skarbem. A jak przebiega rozwój mowy?

Czytaj więcej

Dziecko w krainie liter

O grach

Sztuka czytania jest niby nowym zmysłem, nieskończenie głębszym i rozleglejszym od wzroku (Bolesław Prus). W jaki sposób możemy pomóc dzieciom w nauce czytania? Istnieje naprawdę wiele możliwości, by dziecko w krainie liter poruszało się swobodnie i z entuzjazmem.

Czytaj więcej


Reklama


Polub nas:

Ładowanie